|
Na stacji Kraków - Bonarka cicho,
spokojnie i smętnie.
Na peronach żywej duszy, na siedmiu torach
pustki.
Tylko z obszarpanego rozkładu jazdy, przylepionego
na szybie budynku stacyjnego, można się
dowiedzieć, że odjeżdżają stamtąd pociągi
do Bielska - Białej, Chabówki, Kalwarii
Zebrzydowskiej, Krakowa Głównego, Krakowa
- Łagiewnik, Krakowa - Płaszowa, Oświęcimia,
Suchej Beskidzkiej i Zakopanego.
Na stacji pustki i - nie da się ukryć...
- nic ciekawego, nic, co zdradzałoby piękną
przeszłość Bonarki, co mogłoby przypomnieć
lata świetności, kiedy przystanek był najprawdziwszym
węzłem kolejowym.
Ta świetność była udziałem Bonarki niedługo
- w latach 1888 - 1911.
Wtedy pociągi wyruszały z niej w trzech
kierunkach.
Gdy powstawała stacja, kolejowy Kraków podzielony
był między trzech eksploatatorów.
Ze Śląska do Krakowa biegły tory Kolei Północnej
Cesarza Ferdynanda, poprowadzone w 1847
r., z Krakowa do Płaszowa (zwanego wtedy
jeszcze Podgórzem) prowadził szlak Kolei
Arcyksięcia Karola Ludwika, docierającej
aż do Lwowa (całą trasę budowano w latach
1856 - 1861), z Płaszowa natomiast na południe,
przez Skawinę do Oświęcimia, kursowały pociągi
po szynach państwowej Galicyjskiej Kolei
Transwersalnej; odcinek ten uruchomiony
został 1 sierpnia 1884 r.
Co ciekawe, w owych czasach tylko Płaszów
- a raczej Podgórze - był stacją węzłową.
Porządek taki utrzymywał się do 1887 r.
Wtedy Kolej Północna Cesarza Ferdynanda
przystąpiła do budowy ośmiokilometrowej
linii łącznikowej, zwanej koleją cyrkumwalacyjną.
Jej szlak, wytyczony wałem pierwszych fortyfikacji
Twierdzy Kraków, biegł łukiem - stąd i nazwa,
ukuta od łacińskiego słowa ''circumvallo'',
czyli ''otoczyć wałem'', ''zamknąć'' - z
dworca głównego zachodnim skrajem miasta.
Na wysokości dzisiejszej alei Krasińskiego
forsował Wisłę trójprzęsłowym mostem kratownicowym,
mijał (wzdłuż linii obecnej ul. Konopnickiej)
Dębniki i Ludwinów, pokonywał Wilgę i obszar
zalewowy tej rzeki kratownicowymi mostami
jednoprzęsłowymi, przesmykiwał się nad szosą
wadowicką specjalnie pobudowanym wiaduktem
- i docierał do szlaku Kolei Transwersalnej,
przy którym urządzono specjalnie w tym celu
stację Bonarka (jej budynki były gotowe
już w 1887 r.).
Z trasą Płaszów - Oświęcim linia cyrkumwalacyjna
stykała się za pośrednictwem dwóch łącznic.
Pierwszy pociąg przejechał całą ośmiokilometrową
trasę 18 stycznia 1888 r.
Tak nawiasem, z nowego węzła wychodziły
jeszcze jedne tory - bocznicy prowadzącej
do cementowni oraz zakładów sodowych Bernarda
Libana w Bonarce.
Po co powstała taka linia?
Najkrócej mówiąc - w celu bezpośredniego
połączenia Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda
z Galicyjską Koleją Transwersalną bez konieczności
korzystania z torów Kolei Arcyksięcia Karola
Ludwika.
Nie bez znaczenia był jednak także problem
ze skomunikowaniem pociągów.
Nawet ówczesna prasa krytykowała ten stan
wskazując, że aby dostać się z rana z Krakowa
do Oświęcimia, trzeba wyjechać pociągiem
Kolei Karola Ludwika o 6.15, wysiąść na
stacji w Płaszowie, odczekać 1,5 godziny
- i dopiero wtedy wyruszać w dalszą podróż
składem Kolei Transwersalnej.
Można było dojechać do Płaszowa fiakrem,
ale koszty takiego przejazdu, wliczając
myto i mostowe, pobierane na moście Podgórskim,
przekraczały możliwości średniozamożnych.
Powstanie linii cyrkumwalacyjnej mogło tę
niedogodność zlikwidować.
Ale inną sprawą jest, że na Wyłącznie Uprzywilejowanym
Towarzystwie Kolej Północna Cesarza Ferdynanda
obowiązek budowy linii lokalnych spoczywał
z mocy prawa.
Aby zadośćuczynić tym rygorom, przedsiębiorstwo
uruchomiło właśnie linię cyrkumwalacyjną
- oraz szlak Bielsko - Kalwaria.
Trasa o malowniczej nazwie nie przetrwała
długo.
Zmiany, zachodzące w krakowskiej sieci kolejowej,
rozrastanie się miasta, malejące znaczenie
gospodarcze tego skrótu - wszystko razem
spowodowało, że w 1911 r. linia cyrkumwalacyjna
przestała istnieć.
Zlikwidowano ją w przenośni i dosłownie.
Ale jeszcze dość długo w okolicach stacji
Bonarka widoczne były ślady nasypów i rozjazdów;
z czasem, podczas przebudowy układu komunikacyjnego
tych okolic, także i one zostały zatarte.
Rok po likwidacji stacja zmieniła nazwę.
Kiedy włączone do Krakowa Podgórze straciło
miejską odrębność - zatarto napisy ''Podgórze
- Bonarka'' i zastąpiono je widocznymi do
dziś ''Kraków - Bonarka''.
Miano to - oraz budynki stacyjne (w głównym
mieści się dziś, zamiast kolejowych agend,
biuro handlowe firmy Melba, w sąsiednim
działa handel koksem i węglem) - to wszystko,
co zostało z czasów świetności.
A niebawem Bonarka zostanie jeszcze bardziej
marginalizowana - opodal wznoszone są konstrukcje
wiaduktów przyszłej ulicy Nowotarskiej,
łączącej ulice Tischnera z Witosa...
Te budowle ostatecznie zdominują krajobraz
- i skromną, staromodną stację.
Tekst: Waldemar Bałda
Żródło: ''Dziennik Polski'' 7 marca 2004
r.
|