21 wyprawa KTK już dawno za nami, ale wypadałoby
zdać jakąś relację z niej...
A było mniej więcej ogólnie tak: zbiórka
była na pętli autobusowej (linii ''105'')
''Cm. Batowice''; stąd też na początku wyjaśniam,
doszło do nieporozumienia bo są dwie pętle
tegoż autobusu :) a mi chodziło o tą pętlę
bliżej ruin... Fortu Sudół; na przyszłość
już takich pomyłek nie będzie...
Zbiórka miała miejsce o godzinie 9:30 -
9:45.
Nie byłem pierwszy na zbiórce, czekali tam
na mnie już w swoim samochodzie dwaj nowi
uczestnicy: Ola i Radek (Ola jest na naszym
forum pod pewnym nickiem).
Poczekaliśmy chwilkę i porozmawialiśmy na
interesujące nas tematy i podjęliśmy decyzję
o podjechanie samochodem na tamtą pętlę,
bo może ktoś tam jednak czeka? przejechaliśmy
tam wokół plac pętli autobusowej, ale ja
nikogo ze znanych mi dotychczas uczestników
nie widziałem (kilku i tak nie przyszło,
bo coś im wypadło), ale zwróciliśmy pewną
uwagę na sporą grupkę młodych ludzi... wróciliśmy
na pierwotną pętlę, też nikogo nie ma...
więc, poszliśmy w trójkę do ruin Fortu Sudół.
A celem tej wyprawy (nieco powtórkowej)
są właśnie ruiny Fortu 47 1/2 Sudół, Fort
47 Łysa Góra, Fort 47a Węgrzce oraz schron
amunicyjny.
Pogoda piękna: słonecznie i ciepło, bezchmurnie,
czasem tylko pokazują się malownicze chmurki.
Pochodziliśmy koło ruin Fortu Sudół i za
chwilę zauważyliśmy, kogoś jeżdżącego na
rowerze wokół fosy Fortu... po chwili mieliśmy
już rację kto to też jest - Adam przyjechał,
był jednak na pętli (tą co odwiedziliśmy
samochodem), ale, że nikogo nie było to
pojechał do domu i wziął rower i przyjechał
by tak zwiedzić te forty.
Będąc na stropodachu Fortu Sudół patrzymy,
a tu wchodzi na teren Fortu coraz więcej
młodych ludzi oraz pan z dzieckiem...
Wszystko wyjaśniło się: ta młoda grupka
ludzi to ta sama co... zwróciliśmy na nią
uwagę objeżdżając pętlę :)
To studenci.
A ten pan to Krystian i Kacper (6 lat).
Po wyjaśnieniu okoliczności zbiórki, na
dobre zaczęliśmy wszyscy zwiedzać ruiny
Fortu Sudół, ma tu powstać Galicyjski Park
Kulturowy, ale jak dotąd na planach się
kończy, ale jest szansa, że niebawem coś
się już zacznie dziać.
Jako, że ten Fort jest bardzo mały (no i
ruina, wysadzona częściowo) postanowiliśmy
wszyscy iść na piechotę w dalszą drogę:
do fortów Łysa Góra i Węgrzce i schronu
amunicyjnego; Ola wraz z Radkiem pojechali
samochodem w okolice Fortu Łysa Góra i tam
poczekają na nas, po drodze minęli nas.
Wędrówka była długa i przyjemna zarazem,
ale nie są to duże znów odległości, po drodze
wyjaśniło się coś jeszcze: Iza pracuje w
Urzędzie Miasta więc dała cynk znajomej
stamtąd a ona przekazała te wiadomości właśnie
swojemu mężowi (Krystian) i synowi (Kacper)
o naszych wyprawach Kręgu Twierdzy Kraków
po fortyfikacjach i nie tylko.
Grupka młodych studentów wyprzedzała nas
zawsze :) ale czasem zwalniali i wymieniali
poglądy z Adamem (który na dodatek prawie
cały czas prowadził... rower, czasem wykorzystał
go do zwiadu) i nami, ja szłem prawie cały
czas z Krystianem i Kacprem; było o czym
rozmawiać i wszyscy mieli co podziwiać:
widoki Krakowa i okolic; bardzo urokliwe.
Doszliśmy do Fortu 47 Łysa Góra; a tam blisko
tegoż obiektu wybudowano nowe osiedla mieszkaniowe
(luksusowe domki), jeszcze niezamieszkane
są, a wokół tylko krajobraz księżycowy (choć
coraz ładniej wygląda okolica), oczywiście
nie zwiedziliśmy tegoż Fortu (jak rok temu
tu byłem to mnie zapewniano, że w tym roku
powinni odnowić wnętrza Fortu i wtedy będzie
można zwiedzać; wiadomo, że nie wszystkie).
Po drodze do Fortu Węgrzce, zwiedziliśmy
czające się w krzakach schrony oraz przy
drodze ostróg bramny broniący dawniej Traktu
Warszawskiego.
I już przed naszymi oczami ukazuje się piękna,
odnowiona sylweta Fortu 47a Węgrzce, teraz
nawet odnowiono już mury wewnątrz fosy;
pięknie to wygląda, fotki same mówią za
siebie...
Atmosfera cały czas bardzo fajna między
uczestnikami tej wyprawy, nie sposób tego
opisać... jestem niezmiernie zadowolony
z zachowania uczestników na tej wyprawie.
Obeszliśmy fosę wokół Fortu i stropodach,
gdzie porządnie zakryte i zabezpieczone
są wieże obserwacyjne i pancerne, wszystko
odnawiają na górze; na fotkach co nieco
widać, wiele się tu zmieniło od ostatniej
wyprawy tutaj.
Głód dał się we znaki, więc mały lunch na
górze Fortu Węgrzce zaczął się, po nim,
zeszliśmy do fosy a stamtąd na wspólne,
grupowe zdjęcie :) Ola i Radek pożegnali
nas i pojechali przed tym zdjęciem.
Poszliśmy jeszcze, w nadal sporej grupie,
co widać też, na pola i łąki by znależć
schron no i go szybko znależliśmy, widoki
niesamowite, bo nie tylko tak zaśmiecony
i zniszczony ale i widoki Krakowa i dalsze
okolice widać pięknie, coraz więcej dookoła
nowych osiedli, które chcąc nie chcąc bezpowrotnie
niszczą piękne krajobrazy...
Stamtąd po kolejnym wspólnym zdjęciu, wróciliśmy
trasą na pętlę tą właściwą (nie koło ruin
Fortu Sudół).
Pan Krystian z Kacprem też byli samochodem,
zostawili go na tej pętli; a tak to szli
na piechotę cały czas.
Wszyscy pożegnaliśmy się i mają zaproszenie
na kolejną wyprawę w maju, Krystian przyprowadzi
z sobą dwie młode osoby, co pasują im takie
wycieczki po Twierdzy Kraków z Kręgiem Twierdzy
Kraków.
Ja z grupką studentów poczekałem na pętli
na autobus, poczęstowali mnie i siebie smakowitym
ciasteczkiem z masą czekoladową (pycha).
Do zobaczenia!
21 wyprawa KTK zakończyła się o godzinie
14:30.
Następna wyprawa już w maju; szczegółow
nie zdradzę teraz, by nie zapeszyć znów
(jak to było niedawno).
|